Do 30% zniżki na OC za monitorowanie auta. To już oficjalne

Bartek Pobocha
13 grudnia 2016

Link4 odkryło karty w sprawie pierwszego w Polsce ubezpieczenia bazującego na informacjach o stylu jazdy. W zamian na udostępnienie danych dotyczących m.in. przestrzegania ograniczeń prędkości, firma obiecuje kierowcom 30 proc. zniżki na polisę. Czy to wystarczy, aby zmotoryzowani zgodzili się na ingerencję w swoją prywatność?

Na Zachodzie, m.in. w Wielkiej Brytanii, Włoszech czy Francji, specjalne urządzenia oraz aplikacje mobilne od kilku dobrych lat stosowane są do monitorowania zachowań zmotoryzowanych. Szczególną popularność zyskały wśród młodych osób. Statystycznie powodują one bowiem więcej wypadków i płacą wyższe składki za polisy, a dzięki tej technologii mogą udowodnić ubezpieczycielowi, iż mimo braku doświadczenia są dobrymi kierowcami.

W skrócie: na podstawie zapisu stylu jazdy firma ubezpieczeniowa zgadza się obniżyć składkę, ale jeśli dane wykażą częste przyspieszanie i hamowanie, jazdę z większą niż dopuszczalna prędkością, a nawet jazdę w nocy – składka rośnie. W Wielkiej Brytanii technologia pozwalająca na ocenę umiejętności kierowcy jest w ofercie ponad dziesięciu ubezpieczycieli i korzysta z niej prawie pół miliona kierowców, przy czym w grupie najmłodszych zmotoryzowanych (17-25 lat) urządzenie to ma w swoim aucie już 10 proc. z nich.

Telematyka po polsku

Na początku 2017 r. ubezpieczenia wykorzystujące informacje o stylu jazdy mają pojawić się w Polsce. Wprowadzi je Link4, które już kilkakrotnie przekładało premierę tego rozwiązania. Z ostatnich informacji wynika, że zaproponuje kierowcom 30 proc. rabatu w zamian za dane dostarczane przez aplikację, która testowana jest od kilkunastu miesięcy.

„Jako ubezpieczyciel chcemy promować bezpieczny styl jazdy. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że kierowcy, którzy korzystają z aplikacji Link4 opartej na telematyce, jeżdżą bezpieczniej, tzn. rzadziej przekraczają dozwoloną prędkość, płynniej hamują i przyśpieszają, a to oznacza, że są bardziej bezpiecznymi zmotoryzowanymi i stwarzają mniejsze zagrożenie na drodze. Z punktu widzenia firmy ubezpieczeniowej ich jazda wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia wypadku bądź kolizji i w związku z tym mogą liczyć na niższe składki, niż standardowe. Trzeba przy tym zaznaczyć, że Link4 nie będzie piętnował bardziej ryzykownych kierowców podnosząc im ceny. Ci po prostu zapłacą standardowe składki” – wyjaśnia Marek Baran, rzecznik prasowy Link4.

 

Od strony technicznej…

Chociaż pozostali ubezpieczyciele nie chwalą się tym oficjalnie, to wiadomo, że pracują nad podobnymi rozwiązaniami. W grę wchodzą przy tym dwa podstawowe sposoby na monitorowanie stylu jazdy. Pierwszy to aplikacja na telefon (Link4 zastosuje aplikację nawigacyjną NaviExpert z funkcją „Bezpieczna jazda”). Drugim jest wykorzystanie urządzenia: mobilnego, wpinanego w gniazdo diagnostyczne OBD lub bardziej zaawansowanego modułu montowanego na stałe w samochodzie. Zaawansowanie oznacza w tym przypadku m.in. akcelerometr, który pozwala na precyzyjne mierzenie sił działających na monitorowany pojazd z rozróżnieniem ich kierunku. „Urządzenie jest w stanie wykonywać do 100 próbek na sekundę. Dzięki temu jesteśmy w stanie ocenić siłę hamowania, przyspieszania oraz przeciążenia powstałe przy pokonywaniu zakrętów czy zmianie pasa ruchu. Dodatkowo mamy możliwość oceny danego manewru, np. rozróżnienia dynamicznej, ale płynnej zmiany kierunku jazdy od zmiany nerwowej. Na podstawie tych wszystkich parametrów system wyznacza współczynnik bezpiecznego stylu jazdy, a stosowany przy tym algorytm może być różny w zależności od preferencji firmy ubezpieczeniowej” – tłumaczy Cezary Ezman z firmy Gannet Guard Systems specjalizującej się w systemach monitoringu.

Wskazuje, że dzięki temu można ustalić różne poziomy niebezpieczeństwa dla różnych manewrów. Na przykład nagłe hamowanie będzie trzy razy bardziej negatywnym zjawiskiem niż zbyt agresywne pokonanie zakrętu. Dodatkowo każdy manewr w zależności od działających przeciążeń można podzielić na kategorie i przydzielić do nich różne poziomy niebezpieczeństwa. „Kolejną ważną składową opisującą danego kierowcę, jest jego stosowanie się do ograniczeń prędkości. Analiza odbywa się poprzez porównanie chwilowej prędkości pojazdu z aktualnym ograniczeniem prędkości w danym punkcie na drodze. Podobnie jak w przypadku monitorowania przeciążeń, istnieje możliwość definiowania różnych poziomów niebezpieczeństwa w zależności od tego, jakie ograniczenie prędkości jest łamane i o jaką wartość następuje przekroczenie limitu” – mówi ekspert z Gannet Guard Systems.

… z punktu widzenia kierowców

Czy znajdą się chętni na udostępnianie danych o swoim stylu jazdy? Marek Baran z Link4 wskazuje, że z badań firmy wynika, iż ponad połowa kierowców zgodziłaby się na monitorowanie poczynań na drodze, jeśli dzięki temu mogliby zaoszczędzić na ubezpieczeniu. Nie ukrywa jednak, że są też tacy zmotoryzowani, którzy obawiają się „śledzenia”.

Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, blisko 40 proc. kierowców w Polsce jest skłonnych zamontować w swoim aucie – w zamian za obniżenie ceny OC – rozwiązanie pozwalające ubezpieczycielowi na śledzenie ich stylu jazdy. Otwartość na tę technologię jest zależna od wieku. Największą prezentują młodzi, zwłaszcza studenci i single (przeszło dwie trzecie z nich deklaruje gotowość na monitoring). Z wiekiem spada jednak chęć do dzielenia się danymi o zachowaniach na drodze w zamian za bonifikatę w ubezpieczeniu. W gronie zmotoryzowanych do czterdziestki zgodę na to wyraża około 40 proc. ankietowanych, podczas gdy w starszych grupach już tylko ok. 33 proc. Częściej też akceptację dla monitoringu deklarują kobiety niż mężczyźni (odpowiednio 45 i 33 proc.).

„Wyniki naszych badań są dość optymistyczne, gdyż pokazują, że osoby młode otwarte na nowe technologie – nie mają obiekcji przed ujawnieniem ubezpieczycielowi swojego stylu jazdy – co z jednej strony daje im ogromną szansę na obniżenie ceny ich polisy OC, a z drugiej poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach” – mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes UFG.

Polscy kierowcy nie chcą jednak tanio sprzedać skóry. Ci, którzy deklarują zgodę na zainstalowanie w swoim aucie opisywanej technologii, domagają się wysokiej zniżki za OC: ponad czterech na dziesięciu badanych właścicieli i użytkowników pojazdów chce w zamian 50-procentowej bonifikaty w cenie obowiązkowej polisy komunikacyjnej. Większość kierowców (46 proc.) definitywnie nie zgadza się śledzenie swojego stylu jazdy za jakąkolwiek zniżkę; a zaledwie 3 proc. skłonna jest zgodzić się przy 20-procentowym rabacie za OC.

źródło: //www.motofakty.pl/

Możliwość komentowania jest wyłączona.