OC i autocasco. Jak płacić mniej? - Gannet Guard

Bartek Pobocha
8 grudnia 2016

Ceny samochodowych ubezpieczeń rosną niemalże z dnia na dzień. Co zrobić, żeby wydać mniej pieniędzy na OC i autocasco? Jest na to kilka sposobów – legalnych i mniej legalnych.

Podwyżki cen OC, które nie zwalniają tempa, spędzają sen z powiek wielu kierowcom. Z danych porównywarki ubezpieczeń mfind.pl wynika, że w 2015 roku obowiązkowe polisy zdrożały średnio o 19 proc., a tylko w pierwszej połowie 2016 roku ich ceny poszły w górę o kolejne 38 proc. O ile pod koniec grudnia ub.r. średnio za polisę OC przychodziło płacić 618 zł, to w czerwcu tego roku było to już 856 zł. W jeszcze gorszej sytuacji są zmotoryzowani, którzy ubezpieczają samochody z silnikami o pojemności powyżej 2 l. W ich przypadku średnia podwyżka wyniosła aż 44 proc. (313 zł) – z 705 zł do 1018 zł.

Powody podwyżek

Czym spowodowane są podwyżki? Wojciech Martyński z mfind.pl wskazuje na kilka powodów takiej sytuacji. Pierwszy to nierentowny segment OC – od 2007 roku ubezpieczyciele notują na tym polu straty. Np. w 2009 roku firmy ubezpieczeniowe były aż… 1 mld zł pod kreską. W trzech kwartałach 2015 roku straty wyniosły z kolei 585 mln zł i wynikały m.in. z wojny cenowej. Drugą przyczyną są rosnące kwoty świadczeń za szkody osobowe – poszkodowani coraz chętniej korzystają z usług kancelarii odszkodowawczych, a także kierują sprawy na drogę sądową. W 2014 r. ubezpieczyciele wypłacili świadczenia za szkody osobowe w wysokości 1,04 mld zł. To o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Trzeci impuls to wytyczne KNF w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych obowiązujące od marca zeszłego roku. Ich realizacja przyczyniła się do wzrostu kosztów operacyjnych związanych z likwidacją szkód i samych wypłat roszczeń z polis komunikacyjnych. Za czwarty bodziec do wzrostów cen polis uznać można apel przewodniczącego KNF o podniesienie składek zaniżanych ze względu na „ostrą konkurencję rynkową”, co może wpłynąć na zdolność do realizacji zobowiązań z zawartych umów ubezpieczenia. Piątym powodem jest podatek bankowy, który wszedł w życie 1 lutego 2016 r. W jego efekcie ubezpieczyciele muszą płacić państwu stosowny procent nadwyżek aktywów, co odbijają sobie na klientach.

Niższe ceny – legalnie

W świetle powyższych argumentów zrozumiałe jest, że każdy chce zaoszczędzić i szuka sposobów na obniżenie składki za obowiązkowe ubezpieczenie. „Oprócz tak oczywistych rozwiązań jak wyszukanie najtańszej oferty i zakup ubezpieczenia online w porównywarce oraz rejestrowania samochodu ze współwłaścicielem posiadającym długi staż za kierownicą i maksymalne zniżki, są także inne, legalne sposoby” – wyjaśnia Łukasz Leus z porównywarki ubezpieczeń mfind.pl.

1. Kody rabatowe

Niektórzy ubezpieczyciele udostępniają w internecie kody pozwalające na zakup ubezpieczenia 10-20 proc. taniej, a czasami nawet z jeszcze większa zniżką. Dlatego warto poświęcić chwilę na przeszukanie Google pod kątem haseł w stylu „kod rabatowy OC” i pozyskany w ten sposób kod przekazać doradcy podczas wyliczania składki ubezpieczeniowej czy wpisać w stosowne rubryki formularza on-line.

2. Płatność kartą

Warto płacić za ubezpieczenie kartą kredytową lub debetową z możliwością płatności online. Ta forma płatności jest preferowana przez ubezpieczycieli i kierowca może zbić cenę składki o kolejne 4-5 proc.

3. Odpowiednio wczesny zakup ubezpieczenia…

Kierowcy bardzo często czekają niemal do ostatniego dnia z zakupem ubezpieczenia OC. Ubezpieczyciele doskonale zdają sobie z tego sprawę i wiedzą, że zmotoryzowany, którego goni termin, musi zakupić ofertę jak najszybciej. „Skutkuje to podwyższaniem cen za składki w ostatnich dniach przed końcem ochrony nawet o 100-200 zł. Dlatego warto wykonać porównanie cen na około 2 tygodnie przed końcem ubezpieczenia – w tym okresie ceny są najbardziej atrakcyjne” – zachęca Łukasz Leus.

4. … ale nie za wczesny

Przesadna przezorność nie jest najlepszym pomysłem. Wcześniej niż 30 dni przed końcem umowy wielu ubezpieczycieli przedstawia nieatrakcyjne oferty, aby zabezpieczyć się przed ryzykiem podwyżek i ewentualnych szkód kierowcy.

5. Zakupy pakietowe

Wielu kierowców kupuje ubezpieczenia „po kawałku” – początkowo samo OC, następnie w zależności od potrzeby assistance lub autocasco. Suma ich cen jest o wiele wyższa, a wybór i zakres są bardziej ograniczone niż przy zakupie pakietowym. Dlatego warto wcześniej przemyśleć czy na pewno nie będziemy potrzebować w ciągu roku autocasco, NNW, assistance, a nawet ubezpieczenia mieszkania/domu i zakupić je w pakiecie. Co prawda jednorazowo wydamy więcej pieniędzy, niż przy zakupie samego OC, ale ostateczny koszt może być niższy o kolejne 10 proc. i więcej, co często oznacza nawet kilkaset złotych oszczędności.

6. Jednorazowa płatność

Zakup ubezpieczenia OC warto uwzględnić w budżecie domowym dużo wcześniej i przygotować się finansowo na zapłatę jednej raty. Już rozbicie płatności na 2 części podnosi koszt ubezpieczenia o około 15 proc., natomiast więcej rat to nawet do 30 proc. wyższa składka.

7. Odpowiednie zabezpieczenia

W przypadku autocasco znaczenie ma m.in. liczba i rodzaj użytych zabezpieczeń antykradzieżowych – im jest ich więcej i są bardziej zaawansowane, tym większa szansa na uzyskanie zniżki. Ubezpieczyciele biorą pod uwagę nie tylko rozwiązania mające przeszkodzić złodziejom w dostaniu się do pojazdu i odjechanie nim, ale także pozwalające namierzyć samochód po kradzieży i odzyskać go. W ten bowiem sposób ograniczają wypłaty odszkodowań. „Współpracujemy z firmami ubezpieczeniowymi, które klientom montującym systemy monitoringu GanTrack czy GanTotal przyznają zniżki na ubezpieczenia autocasco sięgające nawet kilkunastu procent” – mówi Dariusz Kwakszys, IT Manager w Gannet Guard Systems. „To rozwiązanie atrakcyjne zarówno z punktu widzenia właściciela pojazdu, płacącego mniejszą składkę, jak i ubezpieczyciela, bo dzięki zastosowaniu radiowej lokalizacji możliwe jest szybkie odzyskanie skradzionego mienia – 95 proc. samochodów padających łupem złodziei jest odnajdywanych w ciągu 24 godzin” – przekonuje przedstawiciel Gannet Guard Systems.

8. Promocje i akcje partnerskie

Ubezpieczyciele często angażują się w akcje promocyjne, w ramach zmotoryzowanie mogą liczyć na ekstra rabaty. „W Link4 posiadacze karty Payback mogą za polisę zapłacić zgromadzonymi punktami. Kierowcy tankujący na stacjach paliw Moya, jeśli skontaktują się z naszą firmą za pośrednictwem stacji oraz ubezpieczą samochód, otrzymają kupon rabatowy na zakupy na stacji o wartości nawet do 200 zł (co przekłada się na 200-złotowy rabat na polisie – przyp. red.). Natomiast klienci banku BGŻ Optima mogą skorzystać z kuponu rabatowego, dzięki któremu mają szansę zaoszczędzić na polisie komunikacyjnej nawet 12 proc., a posiadacze Karty Dużej Rodziny – 5 proc.” – wyjaśnia Marek Baran, dyrektor ds. Public Relations w Link4.

Niższe ceny – nielegalnie

Wspomniane triki na obniżenie składek nie wyczerpują katalogu rozwiązań, jakich imają się kierowcy. Z informacji Biura Rzecznika Finansowego wynika, że w ostatnich tygodniach przybiera na sile zjawisko manipulowania danymi klientów w celu obniżenia składek polis.  Sami zmotoryzowani też mijają się z prawdą przy wypełnieniu wniosków o ubezpieczenie.

Chodzi o podawanie nieprawdziwych danych – zmianę kodu pocztowego miejsca zamieszkania lub zameldowania, dane o przeznaczeniu samochodu, pojemności silnika, zmniejszenie liczby lub zupełne pominięcie szkód itp. Może to powodować istotne zmiany w składce na korzyść ubezpieczającego. Rzecz w tym, że choć to agent ubezpieczeniowy wypełnia wszystkie pola w systemie, to klient podpisuje wniosek o polisę, potwierdzając prawdziwość podanych przez siebie informacji. Takie sprawy mogą skończyć się konfliktem między klientem a ubezpieczycielem po wystąpieniu szkody. W przypadku OC ubezpieczyciel ma prawo żądać dopłaty składki. W przypadku autocasco również konsekwencją może być dopłata, a w skrajnych sytuacjach nawet próby odmowy wypłaty odszkodowania.

„Stawia do klienta w bardzo trudnej sytuacji w razie sporu dotyczącego skutków podania nieprawdziwych danych. Musiałby wykazać, że to agent celowo albo na skutek błędu wprowadził złe dane. Wtedy zakład ubezpieczeń, który ponosi odpowiedzialność za działania agenta, nie mógłby wyciągać konsekwencji wobec klienta. W wielu wypadkach będzie to jednak trudne” – mówi Bartłomiej Chmielowiec, ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego.

Dodaje, że jeśli klient wykaże, iż ubezpieczyciel miał wszystkie dane z dokumentów i to ewidentny błąd agenta, szanse na wygranie sporu rosną. Tak może być np. w sytuacji, gdy firma ubezpieczeniowa np. skanuje dowód rejestracyjny, dzięki czemu wszystkie zapisane w nim dane (więc np. adres, typ samochodu) są automatyczne zapisywane w systemie.

„Ubezpieczyciel jako profesjonalista nie powinien zaakceptować wniosku w którym podano, że autobus jest stosowany tylko do użytku prywatnego. Jeśli to zrobił, to powinien w pełni ponosić odpowiedzialność za działania swoje lub agenta” – uważa Bartłomiej Chmielowiec.

W praktyce należy się jednak spodziewać, że podanie złych danych będzie skutkowało sporem i koniecznością podjęcia interwencji przez Rzecznika Finansowego, a może nawet dochodzeniem swoich praw w sądzie.

„Dlatego przestrzegamy przez podawaniem fałszywych danych i uczulamy klientów, żeby przed popisaniem umowy sprawdzali dokładnie czy wszystkie informacje wpisane we wniosku o ubezpieczenie są zgodne z prawdą. Warto to robić szczególnie teraz, gdy w poszukiwaniu tańszej oferty porównujemy warunki przedstawiane przez kliku agentów. Jeśli u większości dostaliśmy cenę na poziomie 1000 zł, a u jednego np. 500 zł, to warto sprawdzić, czy po prostu znaleźliśmy dobrą propozycję, czy też taką stawkę agent osiągnął przez manipulowanie naszymi danymi. Nie zawsze uda się wykazać jego winę lub błąd i obciążyć skutkami ubezpieczyciela. A wtedy to klient poniesie konsekwencje np. w postaci dopłaty składki” – przestrzega Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

W przypadku autocasco konsekwencją może być nawet odmowa wypłaty odszkodowania, przy czym ubezpieczyciel musiałby wykazać związek przyczynowy między szkodą a zatajonymi informacjami. Ponadto zatajenie musi być po stronie klienta umyślne. Zasadność takiej odmowy nie jest oczywista, w wielu wypadkach pojawiłoby się pole do skutecznej interwencji Rzecznika Finansowego, ale jest też prawdopodobne, że sprawa skończyłaby się w sądzie.

Na przykład standardem jest pytanie czy samochodem będzie jeździł młody kierowca (25-26 lat), który ma prawo jazdy krócej niż 2-3 lata. Jeśli podamy, że nie będzie jeździł, a potem damy takiemu kierowcy auto, a ten rozbije je, to odmowa wypłaty pieniędzy z autocasco może być zasadna. Podobnie będzie jeśli jeździmy taksówką, a podamy we wniosku o ubezpieczenie, że nie. Często w OWU jest postanowienie, że standardowo AC nie obejmuje szkód w taksówce i jest to możliwe tylko przy opłacie dodatkowej składki. Wtedy zakład ubezpieczeń może mieć podstawy do odmowy.

źródło: //www.motofakty.pl/

Możliwość komentowania jest wyłączona.