poczta@gannet.pl

Raport: Jak najlepiej zabezpieczyć samochód przed kradzieżą?

Nie ma auta, którego nie da się ukraść. Przyznają to nawet policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową. Tym samym odpowiedź na pytanie postawione w tytule raportu brzmi: nie ma idealnej metody na zabezpieczenie pojazdu. A skoro tak, to warto zrobić wszystko, by udało się odzyskać samochód, jeśli już padnie łupem złodziei.

Do leksykonu kradzieży aut weszła metoda, w której powietrze z mocno uderzonej piłki do tenisa ziemnego otwiera zamek w drzwiach pojazdu. W dobie znacznie bardziej zaawansowanych rozwiązań zabezpieczających i wszechobecnej elektroniki, złodzieje udoskonalili metody dostawania się do samochodów i uruchamiania ich.

Specjaliści od kradzieży

Obecnie specjalista dysponujący odpowiednim sprzętem – a złodzieje inwestują w urządzenia i oprogramowanie – jest w stanie zneutralizować immobiliser, wyeliminować autoalarm komunikujący się z szyną CAN pojazdu i włączyć zapłon. O forsowaniu zamków nie warto nawet wspominać, bo te pokonywane są z użyciem siły za pomocą szperaków i łamaków, które niszczą wewnętrzne mechanizmy.

Samochody kradną zorganizowane grupy przestępcze. Tworzą je członkowie specjalizujący się w poszczególnych branżach złodziejskiego rzemiosła. Można wśród nich wyróżnić osoby zajmujące się włamaniem do auta i uruchomieniem go, wozaków przewożących samochód z miejsca kradzieży na z góry upatrzony parking, rozbieraków zajmujących się demontażem pojazdu i paserów mających na celu zalegalizowanie samochodu na podstawie fałszywych dokumentów,

„Na śpiocha”, „na stłuczkę”

Klasyka kradzieży to włamanie do samochodu zaparkowanego na ulicy i odjechanie nim. Złodziejska elita działa jednak na tak zwanego „śpiocha”. W godzinach nocnych, kiedy domownicy pogrążeni są we śnie, przestępcy dostają się do domu, kradną kluczyki i dokumenty, a następnie wyjeżdżają z podwórka lub garażu. Część złodziei posługuje się metodą „na stłuczkę”. Polega ona na celowym spowodowaniu niegroźnej w skutkach kolizji z pojazdem wytypowanym do kradzieży w chwili, kiedy np. użytkownik próbuje wyjechać parkingu przy centrum handlowym. Zdenerwowany kierowca wysiadając w pośpiechu z samochodu, aby zobaczyć, co się stało, najczęściej zapomina o wyłączeniu silnika i zabraniu kluczyków. Wykorzystując to złodziej wsiada do jego auta i odjeżdża.

Podobnie wygląda sposób „na butelkę”. W zaparkowanym pojeździe złodzieje umieszczają plastikową butelkę pomiędzy nadkolem a oponą. W chwili, kiedy niczego nie spodziewający się kierowca rusza, słyszy dźwięki tarcia z okolic koła. Gdy wysiada, by sprawdzić sytuację, zostaje z wyciągniętą z nadkola zmiażdżoną butelką, podczas gdy jego pojazd ze złodziejem w środku odjeżdża w siną dal. Bywają też kradzieże dokonywane przez zorganizowane grupy przestępcze, które lokują swojego człowieka np. w myjni, w serwisie salonu samochodowego lub opłacają pracownika pomagającego im w zdobyciu kluczyków.

Złodzieje kradnący „na śpiocha” do swoich działań wybierają noc, często po dłuższej imprezie organizowanej przez domowników. Zwolennicy techniki „na butelkę” czy „na koło” dokonują kradzieży w ciągu dnia, wykorzystując zaskoczenie osób spieszących się do pracy lub zmęczonych po niej. Kradzieże z włamaniem dokonywane są najczęściej między godziną 23 a 4. Pojazdy przeznaczone do demontażu na części zwykle giną późnym wieczorem, w przeddzień giełd samochodowych (chociaż tych jest coraz mniej) i są rozbierane w kilka godzin na czynniki pierwsze. Złodzieje wykorzystują też święta, m.in. 1 i 2 listopada chętnie „zajmują się” samochodami pozostawionymi na parkingach przy cmentarzach.

A po kradzieży…

Auto po kradzieży najczęściej odstawiane jest w ściśle określone miejsce w pobliżu tzw. dziupli lub bezpośrednio do niej. Czasem złodzieje pozostawiają samochód na osiedlowym parkingu lub tam, gdzie inne osoby mogą bezpiecznie obserwować, czy ktoś nie interesuje się pojazdem. Gdy stwierdzą, że upłynął wystarczająco długi czas i nikt nie zwracał uwagi na auto, jest ono przekazywane do następnego ogniwa łańcucha w grupie zajmującej się obrotem samochodami pochodzącymi z przestępstwa.

Jeśli pojazd ma być przygotowany do zalegalizowania w celu użytkowania w kraju bądź wywiezienia za granicę, to trafia do wcześniej przygotowanego, wynajętego garażu. Stoi tam od kilku do kilkunastu dni i czeka na wyrobienie dokumentów. Następnie zmieniane są numery VIN, tak żeby były zgodne z dokumentami. Paserzy często ingerują również w wygląd zewnętrzny pojazdu, np. poprzez oklejenie go folią w innym kolorze. Znacznie więcej aut jest jednak rozbieranych na części, bo te łatwiej jest sprzedać, a popyt na nie jest duży.

Gdy samochód trafi do dziupli, to zajmują się nim tzw. brudasi, czyli mechanicy i blacharze, którzy najczęściej pracują w grupach. Wszystkie elementy z rozmontowanego pojazdu trafiają do określonych punktów odbioru. Są nimi warsztaty samochodowe, zakłady blacharskie oraz giełdy. To, czego nie uda się sprzedać, zostaje zwykle pocięte i wywiezione w ustronne miejsce, np. do lasu.

„Dziuple” organizowane są w różnych miejscach. Mogą być usytuowane na osiedlach w dużych miastach, najczęściej w jednym z wielu przylegających do siebie garaży. Takie miejsce nie wyróżnia się niczym szczególnym dla niewprawnego oka. Czasami pojazdy lądują w pomieszczeniach warsztatowych zakładów usługowych zajmujących się naprawami pojazdów. Poza aglomeracjami rolę dziupli pełnią różnego typu pomieszczenia gospodarcze. Są to stodoły, garaże, a nawet chlewy. Zdarzyło się, że poznańscy policjanci odkryli „dziuplę” samochodową z trzema skradzionymi pojazdami ukrytymi w starych bunkrach.

Które zabezpieczenie wybrać?

Skoro – o czym mowa była już wcześniej – zapobieżenie kradzieży samochodu jest praktycznie niewykonalne, to cała sztuka polega na tym, aby utrudnić pracę złodziejowi. Po to właśnie wymyślono zabezpieczenia. Do wyboru są, mówiąc najogólniej, mechaniczne i elektroniczne. Da się je uszeregować od najmniej do najbardziej skutecznych.

  1. Blokada na kierownicę. Niedroga, ale też najmniej skuteczna. Złodzieje najczęściej ściągają ją przecinając kierownicę lub usuwając mocnym kopnięciem – nie bawią się w przecinanie samego urządzenia ani rozbrajanie jego zamka.
  2. Blokada na pedały. Jej demontaż zajmuje nieco czasu, ale uznawana jest za przeżytek (podobnie jak blokada na kierownicę).
  3. Blokada na dźwignię zmiany biegów. W zależności od stopnia zaawansowania danego modelu, jej usunięcie zajmuje złodziejowi od kilkudziesięciu sekund do ponad minuty. Może odstraszyć złodziei-amatorów, ale nie profesjonalistów. Tym bardziej, że nawet bez pozbywania się blokady po wciśnięciu pedału sprzęgła samochód może zostać przetoczony w bezpieczniejsze dla złodzieja miejsce, a następnie odholowany.
  4. Fabryczne alarmy i immobilisery. Producenci samochodów starają się zabezpieczyć auta przed zakusami złodziei. Brytyjska firma Thatcham przygotowuje nawet raport prezentujący modele najlepiej przygotowane na starcie z amatorami cudzej własności. Tak się jednak składa, że szajki przestępcze w pierwszej kolejności rozpracowują rozwiązania fabryczne konkretnych marek, co powoduje, że ich przydatność – choć bezdyskusyjna – nie jest najwyższa.
  5. Elektroniczne zabezpieczenia aftermarketowe. Znacznie lepiej niż alarmy sprawdzają się blokady uruchomienia silnika. Z punktu zabezpieczenia przed kradzieżą kwestią drugorzędną jest w ich przypadku sposób autoryzacji użytkownika (za pomocą np. wciśnięcia konkretnych przycisków w odpowiedniej kolejności lub posłużenia się zdalnym identyfikatorem). Liczy się skuteczność blokady. W przypadku aut z silnikami benzynowymi ingerencja dotyczy zwykle układu paliwowego, w samochodach z jednostkami Diesla i pracującymi na LPG – układu zapłonowego, a w pojazdach z automatyczną skrzynią biegów – rozrusznika.
  6. Alarm z funkcją powiadomienia. To rozwiązanie wykorzystujące moduły GPS i GSM, dzięki którym w razie wykrycia włamania lub przemieszczenia pojazdu użytkownik jest informowany o tym fakcie za pomocą SMS-a lub połączenia telefonicznego. Przy okazji alarm przesyła dane lokalizacyjne samochodu, co pozwala na jego namierzenie.
  7. System monitoringu GPS. Produkt i usługa w jednym. Po zamontowaniu w aucie modułu GPS i GSM, pozycja samochodu może być monitorowana w sposób ciągły (z odpowiednimi interwałami) lub na żądanie. System monitoringu nie jest zabezpieczeniem antykradzieżowym w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale pełni funkcję pomocniczą w odzyskaniu auta. Firma go obsługująca – po informacji o kradzieży – uruchamia swoje służby i we współpracy z policją namierza samochód. Wadą rozwiązań bazujących na GPS/GSM jest coraz powszechniejsze stosowanie przez złodziei zagłuszarek sygnałów, których uruchomienie skutkuje „oślepieniem” systemu.
  8. System monitoringu radiowego. Dzięki niewrażliwości na działanie zagłuszarek stosowanych powszechnie przez złodziei, cechuje się wysoką skutecznością w odnajdywaniu skradzionych samochodów. To rozwiązanie, które nawet policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej wskazują jako najbardziej skuteczne. Dlaczego system działa tak dobrze?
  9. a) Opiera swoje działanie na częstotliwościach radiowych. Dlatego możliwe jest odnalezienie pojazdów nawet wtedy, gdy zostały ukryte w stalowych kontenerach oraz na parkingach podziemnych, bo fale radiowe o wysokich częstotliwościach potrzebują jedynie mikroszczelin, aby mogły się wydostać i zostać namierzone.
  10. b) System radiowy jest niezależny od operatorów komórkowych w przeciwieństwie do systemów GPS/GSM. Platformy korzystające z komunikacji satelitarnej wymagają do działania aktywnej karty SIM, dzięki której może dochodzić do jednostronnej komunikacji, na podstawie której ustalana jest pozycja modułu. W przypadku systemu radiowego ten problem znika.
  11. c) Moduł radiowy nie jest podłączony do zasilania obiektu i nie ingeruje w układ elektryczny pojazdu w przeciwieństwie do systemu GPS. Urządzenie wykorzystuje własne zasilanie bateryjne. Umożliwia to montaż w praktycznie każdym miejscu pojazdu, bez konieczności dostępu do wiązek elektrycznych. Złodziejom trudniej jest więc odnaleźć moduł i go usunąć.
  12. d) Po instalacji moduł radiowy jest uśpiony. Aktywuje się, kiedy zaistnieje potrzeba namierzenia pojazdu. W efekcie bateria urządzenia nie jest praktycznie wykorzystywana i wystarcza nawet na 60 miesięcy.
  13. e) System radiowy ma większą dokładność niż GPS. Wynosi ona… kilka centymetrów. Pozwala na wskazanie, w którym miejscu dokładnie jest zamontowany moduł w pojeździe, a więc nie ma żadnego problemu na przykład z ustaleniem, w którym z garaży tworzących ciąg znajduje się namierzany obiekt.
  14. f) Systemy radiowe są odporne na zagłuszarki częstotliwości GPS/GSM, gdyż nie korzystają z tej metody komunikacji. Pozwala to mieć pewność, że jeżeli złodziej nie odnajdzie i nie dezaktywuje urządzenia, to pojazd zostanie odnaleziony.
  15. g) Nie można zeskanować systemu radiowego, ponieważ nie wysyła żadnych sygnałów. Z tego powodu złodziej nie może mieć pewności, czy auto zostało zabezpieczone.

Jak odzyskuje się skradzione samochody?

Jeśli samochód wyposażony w system monitoringu radiowego padnie łupem złodziei, firma monitorująca rozpoczyna działania poszukiwawcze natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia od klienta, który powinien też poinformować o zdarzeniu policję. W zależności od złożoności sytuacji oraz okoliczności, operatorzy wykorzystują w swoich działaniach jedynie samochody lub, gdy od kradzieży upłynęło sporo czasu i namierzany pojazd miał szansę znacznie się oddalić, decydują się na wykorzystanie samolotu radionamiarowego, którego zasięg jest większy niż załóg mobilnych korzystających z aut. W szybszym czasie dokonuje on penetracji większej powierzchni kraju, dzięki czemu łatwiej jest odnaleźć skradziony samochód.

Wykorzystując zaawansowane narzędzia geolokalizacyjne technicy są w stanie podać informacje dotyczące położenia namierzanego pojazdu z dokładnością do kilku centymetrów. Gdy mają pewność co do tego, gdzie ukryto auto, kontaktują się z policją i we współpracy z mundurowymi wkraczają na posesję czy do obiektu w asyście funkcjonariuszy.