Złodzieje stają się coraz zuchwalsi: giną łodzie o wartości setek tysięcy złotych

Bartek Pobocha
13 czerwca 2017
Złodzieje stają się coraz zuchwalsi: giną łodzie o wartości setek tysięcy złotychZłodzieje stają się coraz zuchwalsi: giną łodzie o wartości setek tysięcy złotych

Sezon żeglarski trwa już od miesiąca, na większości akwenów wodnych oraz w portach i marinach morskich można zobaczyć setki prywatnych jachtów, motorówek i skuterów wodnych. Zakochani w żegludze Polacy coraz częściej wydają grube pieniądze na wymarzone łodzie lub decydują się na wynajem krótko- i długoterminowy. Wraz z rosnącą popularnością spędzania czasu na wodzie, wrasta też przestępczość. Złodzieje coraz chętniej kradną sprzęt i nie zwracają go do wypożyczalni. Jak odzyskać stracone mienie?

Od kilku lat rośnie liczba Polaków decydujących się na wypoczynek nie tyle nad wodą, co na wodzie. Według raportu sporządzonego przez portal sailing.org.pl „Polski rynek żeglarski”, osób związanych z żeglarstwem w sposób sportowy, zawodniczy, profesjonalny, zawodowy lub kiedykolwiek biorących udział w zawodach jest około 540 tys., a 1,3 mln deklaruje, że potrafi samodzielnie sterować łodzią. Około 3,4 mln rodaków stwierdza, że pływało kiedykolwiek jako członek załogi, angażując się aktywnie w różne zadania na pokładzie. Ponad 5 mln Polaków przyznaje natomiast, że co najmniej raz na kilka lat uczestniczy w rejsach jako rekreacyjna, bierna załoga. Według danych zawartych w raporcie, rocznie produkuje się w kraju 15 tys. jachtów. Rynek rośnie, a wraz z nim zagrożenie kradzieżami łodzi i ich wyposażenia. Mariny często nie są dobrze strzeżone, a wejście pod pokład nie stanowią zwykle większego problemu.

Złodzieje stają się tak zuchwali, że kilka lat temu w Poznaniu doszło do kradzieży łodzi motorowej należącej do WOPR o wartości ponad 270 tys. zł. Na łamach forum motorowodnego jeden z użytkowników opisuje: „Mój kolega kupił kiedyś jacht żaglowy. Miał 10 metrów długości i około 4 ton wagi. Po zakończonym sezonie przez pół dnia ustawiał zestaw w swoim ogródku. Manewrował, kombinował, nie miał zbyt dużo miejsca, żeby to zrobić. Zresztą wjazd przez bramę był jakieś 3 cm szerszy od łodzi na przyczepie. W końcu mu się udało i odetchnął, że jego zabawka jest bezpieczna. Obudził się rano i łodzi nie było… Tylko łodzi, przyczepa stała na swoim miejscu. Przyjechali panowie tirem z dźwigiem, zabrali w nocy łódkę nad płotem i pojechali dalej.”

Powagę tego problemu rozumieją również właściciele wypożyczalni sprzętu wodnego. Na porządku dziennym są oszustwa związane z wypożyczaniem sprzętu. Gdy zginie kapok, wiosło czy jeden z elementów wyposażenia, straty są niewielkie. Problem zaczyna się w momencie, gdy wypożyczający nie zwróci w umówionym terminie łódki czy skutera wodnego. Zwłaszcza że jedyną formą zabezpieczenia bywa zastaw w postaci dowodu osobistego oraz podpisana umowa wypożyczenia i kwota na okres użyczenia. W przypadku fałszywych dokumentów i podrobionego podpisu, który równie dobrze może być zwykłym znakiem X, sprawa z punktu widzenia wypożyczalni komplikuje się, a użyczony sprzęt warty kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych może nigdy nie wrócić do właściciela.

Odpowiedzią na problem kradzieży są specjalne systemy monitoringu pojazdów dedykowane łodziom, skuterom i rowerom wodnym oraz jachtom. „Moduły lokalizujące służące do zabezpieczania np. jachtów są specjalnie przystosowane do pracy w warunkach wysokiej wilgotności i da się je wykorzystać nawet wtedy, gdy nie istnieje możliwość wpięcia urządzenia do instalacji elektrycznej. Są bowiem wyposażone we własną baterię, działającą nawet do pięciu lat, przez co są trudniejsze do wykrycia, jeśli złodzieje podejrzewają, że system taki znalazł się na pokładzie” – zauważa Dariusz Kwakszys, IT Manager w firmie Gannet Guard Systems.

Moduły lokalizujące mogą zostać zamontowane również w drogich silnikach zaburtowych, które są łatwym łupem dla złodziei. Jednym ze sposobów kradzieży jest zatapianie jednostki napędowej w pobliżu miejsca cumowania i wyłowienie jej, gdy teren jest „czysty”. W związku z tym, że urządzenia namierzające posiadają wodoszczelną obudowę, umożliwiają odnalezienie silnika, nawet gdy znajduje się pod wodą.

Systemy najczęściej lokalizują monitorowany obiekt z wykorzystaniem sygnałów GPS/GSM. Złodzieje stosują jednak zagłuszarki, które są w stanie uniemożliwić odnalezienie pojazdu. „Rozwiązaniem jest montaż urządzenia namierzającego, które bazuje na sygnałach radiowych o innych częstotliwościach i jest odporne na zagłuszanie, co daje niemal 100-procentową pewność odnalezienia namierzanego obiektu” – dodaje Dariusz Kwakszys.

yachts-1283739_1920

Możliwość komentowania jest wyłączona.